Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

Star vs The Forces of Evil [Sezon 1] – Recenzja

Star vs The Forces of Evil jest amerykańskim serialem animowanym stworzonym przez Daron Nefcy. Pomysł na animację powstał w głowie autorki już w późnej podstawówce, aż wreszcie 18 stycznia 2015 roku miała miejsce premiera pierwszego odcinka na kanale Disney XD. Serial przeszedł wiele zmian koncepcyjnych począwszy od samego tytułu (poprzedni brzmiał mniej więcej tak: Star and The Forces of Evil), przez konstrukcję świata przedstawionego (brak magii, a wszelkie nadnaturalne elementy miały być efektem wyobraźni głównej bohaterki), a skończywszy na głównych postaciach (Marco pierwotnie był głównym przeciwnikiem Star, a ostatecznie został jej przyjacielem i towarzyszem w przygodach). Pierwszy sezon liczy sobie 13 odcinków długości ok. 20 minut, z czego 11 podzielonych jest na dwa pomniejsze epizody. Serial opowiada o przygodach czternastoletniej księżniczki krainy zwanej Mewni, dziedziczy od swojej matki magiczną różdżkę, a tym samym rozpoczyna się jej praktyka w kwestiach magii.

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #32 (Oko Smoka)

8 Kythorn 1312 Odpoczynek był zdecydowanie tym, czego potrzebowaliśmy. Czyhające zewsząd zagrożenie w postaci Yuan-ti oraz ich pułapek, a co za tym idzie potrzeba skupienia i pełnej uwagi, dały nam się we znaki w formie nie tyle zmęczenia ciała, czy też fizycznych ran, a przytłoczeniem umysłu. W takim wypadku remedium stawała się cisza oraz najmniejsze nawet poczucie bezpieczeństwa. Alzara wraz z Alla’tharą stanęły na warcie, byśmy my mogli ściągnąć ciążące pancerze. Duszne i gorące powietrze unoszące się w jaskiniach Oka Smoka nie pomagały w swobodnym i lekkim oddychaniu, aczkolwiek na całe szczęście nie było to gorąco z dżungli, ani tamtejsza nieprzewidywalna ziemia. Zjedliśmy posiłek złożony w głównej mierze z sucharów, wysuszonego mięsa oraz wody. Skromnie, aczkolwiek woleliśmy nie ryzykować z jedzeniem Yuan-ti, gdyż bogowie jedni raczyli wiedzieć co to może dokładnie być, a wnioskując po ich skłonnościach można by zapewne trafić na kawałek człowieka, albo elfa.

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #31 (Oko Smoka)

8 Kythorn 1312 Zrobiwszy swoje powróciliśmy na trzeci poziom Oka Smoka. Należało dokładnie przeszukać ten obszar i mieć baczność na pułapki. Już raz niezwykle boleśnie przekonaliśmy się, że można ich lekceważyć…   Badaniu poziomu przewodziła Alzara, gdyż posiadała najbystrzejszy wzrok oraz doświadczenie w rozpoznawaniu wszelkiego rodzaju mechanizmów. Najwyraźniej jej mrocznoelfie pochodzenie sprzyjało tego typu talentom. Pytaniem było, czy to dobrze, czy też niekoniecznie, wszakże opowieści o dwulicowym charakterze drowów krążą po całych krainach, od dalekiego Calimshanu, aż po jeszcze odleglejsze Thay, aczkolwiek w tamtych stronach mogą się z nimi równać Czerwoni Czarnoksiężnicy. Z drugiej jednak strony posiadanie za sprzymierzeńca kogoś o takim doświadczeniu w intrygach, czy nieczystych zagrywkach może okazać się prawdziwym błogosławieństwem, gdyż kto jak kto, ale drow powinien rozpoznawać podstępy i wszelkiego rodzaju sztuczki. Nie będę się teraz zagłębiał w szczegóły n

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #30 (Oko Smoka)

7 Kythorn 1312 Powrót do Smoczego Oka nie był prosty. Nie mam tutaj bynajmniej namyśli krętych górskich ścieżek pełnych zdradzieckich odcinków, a przynajmniej w o wiele mniejszym stopniu, bowiem tym co sprawiało nam największe trudności była świadomość, iż wracamy do miejsca gdzie poległ nasz najwierniejszy towarzysz. Osoba nam bliska i niezastąpiona. Pewnego rodzaju ciężar począł ciążyć nam (mam tutaj na myśli siebie, Imizael, Deldona, a w szczególności Alla'tharę) na barkach. Do tej pory podążaliśmy przed siebie stawiając czoła wszelkim przeciwnościom i wrogom, lecz coś się zmieniło. Jeszcze jakiś czas temu walczyliśmy za sprawę o wielkiej skali, lecz teraz byliśmy również jej ofiarami. Już nie walczymy jedynie w obronie niewinnych i słabych (przynajmniej w części), lecz walczymy za osobistą sprawę. Nie wiem, czy to dobrze, czy emocje nie wezmą góry nad rozsądkiem i nie doprowadzi to do naszej zguby w postaci śmierci, bądź co gorsze, doprowadzi do tego, iż staniemy się podobn