Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą IWD 2

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #32 (Oko Smoka)

8 Kythorn 1312 Odpoczynek był zdecydowanie tym, czego potrzebowaliśmy. Czyhające zewsząd zagrożenie w postaci Yuan-ti oraz ich pułapek, a co za tym idzie potrzeba skupienia i pełnej uwagi, dały nam się we znaki w formie nie tyle zmęczenia ciała, czy też fizycznych ran, a przytłoczeniem umysłu. W takim wypadku remedium stawała się cisza oraz najmniejsze nawet poczucie bezpieczeństwa. Alzara wraz z Alla’tharą stanęły na warcie, byśmy my mogli ściągnąć ciążące pancerze. Duszne i gorące powietrze unoszące się w jaskiniach Oka Smoka nie pomagały w swobodnym i lekkim oddychaniu, aczkolwiek na całe szczęście nie było to gorąco z dżungli, ani tamtejsza nieprzewidywalna ziemia. Zjedliśmy posiłek złożony w głównej mierze z sucharów, wysuszonego mięsa oraz wody. Skromnie, aczkolwiek woleliśmy nie ryzykować z jedzeniem Yuan-ti, gdyż bogowie jedni raczyli wiedzieć co to może dokładnie być, a wnioskując po ich skłonnościach można by zapewne trafić na kawałek człowieka, albo elfa. ...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #31 (Oko Smoka)

8 Kythorn 1312 Zrobiwszy swoje powróciliśmy na trzeci poziom Oka Smoka. Należało dokładnie przeszukać ten obszar i mieć baczność na pułapki. Już raz niezwykle boleśnie przekonaliśmy się, że można ich lekceważyć…   Badaniu poziomu przewodziła Alzara, gdyż posiadała najbystrzejszy wzrok oraz doświadczenie w rozpoznawaniu wszelkiego rodzaju mechanizmów. Najwyraźniej jej mrocznoelfie pochodzenie sprzyjało tego typu talentom. Pytaniem było, czy to dobrze, czy też niekoniecznie, wszakże opowieści o dwulicowym charakterze drowów krążą po całych krainach, od dalekiego Calimshanu, aż po jeszcze odleglejsze Thay, aczkolwiek w tamtych stronach mogą się z nimi równać Czerwoni Czarnoksiężnicy. Z drugiej jednak strony posiadanie za sprzymierzeńca kogoś o takim doświadczeniu w intrygach, czy nieczystych zagrywkach może okazać się prawdziwym błogosławieństwem, gdyż kto jak kto, ale drow powinien rozpoznawać podstępy i wszelkiego rodzaju sztuczki. Nie będę się teraz zagłębiał w szczegó...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #30 (Oko Smoka)

7 Kythorn 1312 Powrót do Smoczego Oka nie był prosty. Nie mam tutaj bynajmniej namyśli krętych górskich ścieżek pełnych zdradzieckich odcinków, a przynajmniej w o wiele mniejszym stopniu, bowiem tym co sprawiało nam największe trudności była świadomość, iż wracamy do miejsca gdzie poległ nasz najwierniejszy towarzysz. Osoba nam bliska i niezastąpiona. Pewnego rodzaju ciężar począł ciążyć nam (mam tutaj na myśli siebie, Imizael, Deldona, a w szczególności Alla'tharę) na barkach. Do tej pory podążaliśmy przed siebie stawiając czoła wszelkim przeciwnościom i wrogom, lecz coś się zmieniło. Jeszcze jakiś czas temu walczyliśmy za sprawę o wielkiej skali, lecz teraz byliśmy również jej ofiarami. Już nie walczymy jedynie w obronie niewinnych i słabych (przynajmniej w części), lecz walczymy za osobistą sprawę. Nie wiem, czy to dobrze, czy emocje nie wezmą góry nad rozsądkiem i nie doprowadzi to do naszej zguby w postaci śmierci, bądź co gorsze, doprowadzi do tego, iż staniemy się podobn...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #29 (Kuldahar)

7 Kythorn 1312 Zebranie wszystkich do drogi nie było proste. Nie przeminął bowiem nawet jeden pełny dzień od naszej tragedii. Można, by rzec, iż ciało Elendila nie zdążyło jeszcze ostygnąć. Prawdę powiedziawszy mnie samemu również nie było śpieszno, by powrócić na pole waki. Niezwykłe stwierdzenie biorąc pod uwagę czas jaki poświęciłem niezliczonym bitwom i potyczkom. Tym, co ruszyło moją dupę z miejsca były spojrzenia ludzi. Pełne strachu, nadziei oraz beznadziei oczy wszystkich tych, którym nie dane było w porę opuścić Kuldahar, jak również przetrwać najazd Yuan-ti. Zaprawdę mogli uważać się za szczęśliwców, lecz daleko im do takich było. Widmo nieuniknionej zagłady, straszliwego wroga, a teraz również śmierć jednego z tych, którzy mieli ich uratować oplatały im serca strachem i kontrolowały myśli. Tym bardziej musieliśmy dać im nadzieję, której sami, jak się zdawało, nie mieliśmy.  Zacząłem zakładać rynsztunek tak głośno, że nie byłoby w Kuldahar nikogo, kto nie usłyszałb...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #28 (Oko Smoka)

6 Kythorn 1312 Śmierć Elendila wstrząsnęła nami. Wprawdzie byliśmy już świadkami odejścia jednego z kompanów, lecz Krogosh nie był nigdy kimś takim w pełni. On podróżował z nami nie z własnej woli. Z kolei Elendil sam dokonał tego wyboru... i zapłacił za niego najwyższą cenę. Ja, Imizael oraz Deldon przyjęliśmy to ze względnym spokojem. Naszymi sercami zawładnął smutek, lecz byliśmy świadomi ryzyka i konsekwencji naszych działań. Lata spędzone w boju nauczyły mnie jak sobie radzić z takimi sytuacjami. Prowadziłem do walki wielu towarzyszy broni. Wielu z nich poległo, lecz sprawy zawsze były doprowadzane do końca, co nadawało ich śmierci sens, a poświęceniu wartość. Zwycięstwo przepełnione smutkiem, winą i żalem. Imizael przeżywała śmierć Elendila w sposób podobny do tego, jak czynią ludzie w podeszłym wieku. Innymi słowy nauczyła się z tym żyć. Żyć ze świadomością straty, ze smutkiem i pewnego rodzaju brzemieniem. Bywają chwile, iż zastanawiam się, czy rzeczywiście elfic...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #27 (Oko Smoka)

5 Kythorn 1312 W chwili zejścia na 2 poziom jaskiń Deldon oraz Eldillor wzdrygnęli się. Zapytani o przyczynę powiedzieli, że to miejsce aż kipi magiczną energią. Jako przyczynę takiego stanu rzeczy podali np. możliwą obecność świątyni, czy laboratoriów magicznych. Innymi słowy najpewniej przyjdzie nam się tutaj mierzyć z kapłanami oraz czarownicami Yuan-ti jak ta, którą spotkaliśmy u wejścia do Oka. Ostrożnie ruszyliśmy dalej.  W naszych poszukiwaniach wyruszyliśmy w pierwszej kolejności na zachód. Po drodze trafiliśmy na kilka czarownic i kapłanek Yuan-ti, lecz najwidoczniej jeszcze się nie zorganizowały, gdyż były albo same, albo w liczących zaledwie parę osobników grupkach. Nic z czym byśmy sobie szybko nie poradzili. Głębiej w jaskini natrafiliśmy na coś w rodzaju gniazda, czy też może wylęgarni, bowiem pod ścianami ustawione były wielkie jaja i roiło się tam od histachii. Nathaniel W czasie dalszej wędrówki na południe doszło do niespodziewanego spotkania. Ot...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #26 (Oko Smoka)

5 Kythorn 1312 Poszukiwania odpowiedniego mechanizmu nie zajęły nam dużo czasu. Przełącznikiem okazało się koło zamontowane przy stole do rozrywania. Zaprawdę niemiły widok. Martwiło nas jednakże to, iż więzień rzekł nam, że mają doń zamontowany alarm, który ściągnie nam na głowę wrogów. Niestety nie znaleźliśmy po drodze najmniejszej wskazówki jakby można to obejść, więc ostatecznie postanowiliśmy zaryzykować. W ostatecznym rozrachunku rzec muszę, iż nie było to posunięcie, które wiązałoby się z jakimiś znaczącymi konsekwencjami. Jaszczuroludzi i Yuan-ti pojawiło się stosunkowo niewielu, więc nie otrzymaliśmy poważnych ran. Nheero Wśród więźniów, których uwolniliśmy, znaleźliśmy tego, który nam pomógł. Niejakiego Nheero. Opowiedział nam o tym jak to jest badaczem Yuan-ti oraz o tym w jaki sposób został porwany (sam się zgodził). Poprosił nas jednak o odnalezienie swojego kompana, Mandala, któremu to udało się zbiec. Rzekliśmy mu, iż postaramy się go odnaleźć wedle naszyc...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #25 (Oko Smoka)

4 Kythorn 1312 Podróż przez ośnieżone góry była ciężka i niebezpieczna. Być może niebezpieczniejsza od większości inteligentnych przeciwników, którym stawiliśmy czoła. W chwili obecnej przygotowujemy strawę i grzejemy przemarznięte kości. Na całe szczęście Deldon znów udowodnił, że jest niezastąpionym kompanem, bowiem swą magią chronił nas przed przeraźliwymi wichrami Doliny. Prawdę powiedziawszy im dłużej trwa ta podróż tym wyraźniejsze mam przeczucie, że coś, czy raczej ktoś w naszej kompanii niezbyt dobrze wpływa na morale. Tym kimś jest Eldillor. Pojmuję jego stratę, sam bowiem w niezliczonych potyczkach i bitwach traciłem towarzyszy broni, lecz ja nauczyłem się to akceptować. Pogodziłem się z tym. Z Eldillorem jest zaś inaczej. Nie wygląda on na kogoś, kto kiedykolwiek wcześniej zmierzył się z takim żalem i bólem. Jest wprawdzie młody jak na elfa – tak przynajmniej wnoszę po jego usposobieniu oraz tym, jak odnosi się do Imizael. Z szacunkiem należnym starszym od siebie ...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #24 (Kuldahar)

3 Kythorn 1312 W Kuldahar zapanował spokój. Wprawdzie nie sielankowy, czy jednoznacznie radosny, ale ostatecznie pogodny. Oto bowiem najazd Yuan-Ti ze Smoczego Oka i ich sojuszników z dalekiego Chult został odparty za naszą sprawą. Mogliśmy czuć się dumni z tego osiągnięcia i część z nas zaprawdę taka była. W głównej mierze mam tutaj na myśli Alla'tharę, która podczas trudów naszej podróży trochę się otworzyła. Napomykała czasami o wspomnieniach z dawnych lat, o podróżach i kłopotach. Wspierała ją w tym Imizael, która z tego co się zdawało musiała mieć, przynajmniej w pewnym stopniu, zbliżone przeżycia. Do tego wszystkiego Elendil dbał o to, by obie nie popadały w ponure myśli. Jak do tej pory chyba tylko on jedyny cieszył się niegasnącym optymizmem. Korzystał z każdej chwili i nie zawracał sobie głowy złymi scenariuszami, które mogły nas spotkać. Zazdroszczę mu trochę. Przez całe swoje życie wypełniałem rozkazy, dążyłem do jasno określonych celów. Tak jak w tej chwili, do p...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #23 (Kuldahar, dżungla Chult i świątynia Yuan-ti)

2 Kythorn 1312 później Kuldahar O Yuan-ti krążą opowieści po większości krain, lecz zwykle traktowane są jako legendy. Ba, wręcz mity o stworach będących krzyżówką człowieka i węża. Niemniej wszystkie one tyczyły się albo czasów tak dawnych, że jedynie najstarsze kroniki o nich wspominają, albo też dalekiego południa, krainy Chult leżącej jeszcze dalej niż Calimport. W krainach północy przypomniały o swej obecności trzy dekady temu, kiedy to grupka zapomnianych już z imion poszukiwaczy przygód ocaliła Kuldahar przed widmem zagłady. Oto jednak tego oto dnia dowiodły, że nie wybito ich, że żyją po dziś dzień w głębokich jaskiniach wulkanicznej góry obłożonej mianem Smoczego Oka. Już u samego wylotu przełęczy natknęliśmy się na pierwszych z nich. Ciała ich były mieszanką węża i człowieka z większymi proporcjami tego pierwszego. Obdarzone twardymi łuskami w większości wypadków gardziły zbroją, zaś dzierżone przezeń zakrzywione miecze i łuki odznaczały się pieczołowitym wykonaniem. ...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #22 (Przełęcz Kuldahar)

2 Kythorn 1312 Sytuacja po tej stronie Kopca Kelvina była gorsza niż zakładano. Oto bowiem Kuldahar zostało najechane przez sprzymierzonych z Legionem Yuan-ti, wężowatych mieszańców z Oka Smoka, wulkanicznej góry, na której to zboczu utworzyła się formacja skalna przypominająca smoczy łeb. Wedle słów Oswalda, który to w tej oto chwili stoi za sterami swego statku powietrznego i prowadzi go najszybszą drogą do Kuldahar, wężowaci nie przybyli sami, razem z nimi mają być również nieumarli oraz neo orogi. Na całe szczęście większość mieszkańców zdążyła się ewakuować, lecz niektórzy zostali, by bronić swych domów na czele z Iselorem, arcydruidem, który stoi na straży Kryształu Serca. Wszystkie te wieści niepokoją mnie. Dostrzegam znużenie w oczach Imizael, Elendila oraz Alla'thary. Dobrze ich rozumiem. Przebyliśmy właśnie jedną z najniebezpieczniejszych krain Torilu, Podmrok, niesławny Podmrok odstraszający najodważniejszych ze śmiałków. Z utęsknieniem wspominam chwile spędzone w...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #21 (Podmrok)

1 Kythorn 1312 Odnaleźliśmy poszukiwane przez nas wejście. Nie było to trudne biorąc pod uwagę obecność fomoriańskich gigantów ustawionych w for-macji. W samym centrum grupy dostrzegliśmy illithida rozglądającego się uważnie po okolicy. Zapewne w poszukiwaniu zagrożenia, które wywabiło ich z leża. Najwyraźniej nas za nie nie uznał, co chwilę później przypłacił żywotem. Niestety nawet po ukatrupieniu psionika jego wpływ nie ustąpił, a służący mu niewolnicy rzucili się do ataku. Ruchy ich były ociężałe, mentalna kontrola zdusiła w nich jakiekolwiek instynkty, przez co walka była niechlubną koniecznością. Mogliśmy wprawdzie jedynie ich okaleczyć i zostawić, czym oszczędzilibyśmy trochę czasu, lecz jednocześnie skazalibyśmy tych nieszczęśników na powolną agonię. Dlatego też rozprawiliśmy się z nimi szybko, uwalniając tym samych ich dusze od dalszej służby. Po drugiej stronie przejścia spotkało nas chłodniejsze powitanie. Tym razem nie były to już giganty, a jedynie kontrolowane dro...

Dziennik z wyprawy do Doliny Lodowego Wichru #20 (Podmrok)

30 Mirtul 1312 Za jeziorami natrafiliśmy na ślady świadczące o obecności driderów. Wielkie skrawki sieci, czy ślady po wielkich pajęczych odnóżach. Nim zdążyliśmy się lepiej zorientować w sytuacji przed nami stała dwójka driderów. Oboje byli mężczyznami, ale nie atakowali. Udało nam się nawet z nimi porozumieć i przekonać, że nie muszą się nas obawiać. Wszystko zależało od tego jak cała sprawa potoczy się dalej, lecz w chwili obecnej była to prawda. Nie chodziło nam o ich zabijanie, a o zniszczenie tego, co ich przemienia. Deldonowi udało się nawet wydobyć z nich informację, gdzie znajdziemy Ginafae. Uważając na plecy weszliśmy do jaskiń driderów. W środku nie czekało na nas miłe przyjęcie. Dridery, które napotkaliśmy nie były tak rozumne jak dwójka, którą co dopiero spotkaliśmy. Zamiast tego rzucały się na nas. Szczególnie niebezpieczni byli czarodzieje, których magia kilka razy nas pokąsała. Na całe nasze szczęście po przemianie ich inteligencja i poczytalność był o wiele niżs...