Przejdź do głównej zawartości

Podsumowanie 3 kwartału 2018 roku wg Zormara

Przez ostatnie trzy miesiące udało mi się nadrobić kilka klasyków, zarówno starszej, jak i młodszej daty, zarówno serialowych, jak i filmowych. Niniejszy wpis zawiera krótkie opisy wrażeń oraz opinii na ich temat. Kolejność na liście nie ma większego znaczenia.

Avatar: The Last Airbender / Avatar: Legenda Aanga

Rodzaj: serial telewizyjny w technice 2D z elementami 3D
Fabuła: Wątek główny nie należy do skomplikowanych, lecz tym, czym błyszczy serial są zmieniający się w czasie bohaterowie, zarówno pod względem emocjonalnym, psychicznym oraz fizycznym. Na wielkie uznanie zasługuje również sam świat przedstawiony, który prezentuje się bardzo realistycznie. Jest on spójny i bardzo dobrze przemyślany. Przyczepić się mogę jedynie do dwóch rzeczy: Epizodyczności pierwszego sezonu oraz kreacji ostatecznego przeciwnika. 
Wizualia: Animacja na bardzo wysokim poziomie, jeżeli nie na najwyższym. Kreska realistyczna. Przede wszystkim na uznanie zasługuje przedstawienie magii oraz jej użytkowników, a choreografia starć należy do jednej z najlepszych jakie widziałem. Jedyną rzeczą, która może negatywnie wpływać na serial jest wykorzystanie 3D do stworzenia niektórych elementów, ale na całe szczęście nie ma ich wiele.
Audialia (dubbing polski): Pod względem dźwiękowym jest równie dobrze. Wszystkie dźwięki są idealnie spasowane z obrazem, brzmią wiarygodnie oraz posiadają głębię. Muzyka wykorzystana w serialu posiada kilka bardzo charakterystycznych motywów, z czego moim ulubionym jest zdecydowanie ten towarzyszący pojedynkom Agi Kai. Polscy aktorzy głosowi w moim odczuciu brzmią lepiej od oryginalnych, zwłaszcza mam tutaj na myśli Zuko, Katarę oraz Toph. Jedyną wadą polskiej wersji jest zmiana jednego aktora głosowego w sezonie trzecim, ale da się to przeżyć. 
Opinia: Świetna produkcja, którą mogę z czystym sercem polecić. Problemem może być początek pierwszego sezonu, gdyż jest on dziecinny. Niemniej stopniowo pojawiają się poważniejsze wątki, a sama historia nabiera rozpędu.

Gravity Falls / Wodogrzmoty Małe

Rodzaj: serial telewizyjny w technice 2D z elementami 3D
Fabuła: Pod względem opowieści serial oferuje wciągającą historię opartą na tajemnicy oraz niewyjaśnionych zjawiskach (a ich rozwiązania bardzo często są zaskakujące), jak również grono bardzo dobrze napisanych postaci, które są interesujące, sympatyczne i spójne, przez co nie sposób im nie kibicować.
Wizualia: Animacja stoi na bardzo dobrym poziomie. Kreska jest stylizowana, ale nie abstrakcyjna, dzięki czemu posiada swój oryginalny charakter. Na uznanie zasługuje sposób w jaki twórcy korzystają z kolorów, symboli oraz elementów tła (serial stał się słynny z poukrywanych kodów).
Audialia (dubbing polski i angielski): Udźwiękowienie serialu stoi na bardzo dobrym poziomie, wszelkie odgłosy brzmią wyraziście i dobrze “siadają”. Ścieżka dźwiękowa jest dobra, lecz niezbyt charakterystyczna, nie licząc utworu otwierającego. W kwestii dubbingu to zarówno wersja polska, jak i angielska, sprawują się dobrze, lecz oryginalna jest z półki wyżej. Głosy są świetnie dobrane, a aktorzy bardzo dobrze oddają emocje odgrywanych postaci. Ich polskie odpowiedniki również są dobre, lecz niestety w drugim sezonie zostają podmienieni niektórzy aktorzy, co w tak krótkim serialu jest wielkim minusem, a końcówka owego sezonu cierpi również na niedoróbki techniczne.
Opinia: Bardzo dobra produkcja, pełna odniesień, świetnych gagów, pamiętnych postaci oraz zwrotów akcji. Jak najbardziej polecam. 

Dragon Prince / Smoczy Książę

Rodzaj: serial (Netflix) w technice 3D stylizowany na 2D
Fabuła: Opowieść serwowana przez serial jest standardowa, by nie powiedzieć, że mocno odtwórcza, ot klasyczne drużyna bohaterów musi zanieść coś komuś/gdzieś. W zasadzie poza owym wątkiem głównym i paroma pobocznymi, które nie są raczej szczególnie interesujące, nie uświadczymy zasadniczo rozbudowanej fabuły. Największym problemem są moim zdaniem postacie oraz świat, a konkretniej to, że bohaterowie nie mają wiele do zaoferowania. Owszem, są sympatyczni, ale przy tym brakuje im charakteru. Wyjątkiem są tutaj nadworny mag oraz elficka zabójczyni, lecz de facto i oni są prostymi postaciami, z pewną głębią, ale raczej niezbyt wielką. Z drugiej strony zawodzi świat przedstawiony, który w produkcji fantasy powinien grać pierwsze skrzypce obok bohaterów, stanowić interesujące tło dla wydarzeń, ale jest go po prostu za mało. Dowiadujemy się o nim zasadniczo tyle co nic. Nie można praktycznie powiedzieć jak działa, czy jakimi prawami się rządzi, a to bardzo nie dobrze.
Wizualia: Smoczy Książę ma bardzo poważne problemy z animacją. Projekty postaci jeszcze się bronią, lecz jakość animacji jako takiej jest niezadowalająca, by nie rzec, że po prostu słaba. Bohaterowie poruszają się bardzo sztywno, ba czasami miewa się wrażenie, że niektóre fragmenty (nawet w obrębie jednej sceny) zostały zanimowane w różnej liczbie klatek na sekundę. Dosłownie jakby się oglądało zapis rozgrywki z gry wideo, podczas której to zdarzają się spadki płynności. W efekcie mamy do czynienia z produkcją, która wygląda dobrze na statycznych kadrach, ale podczas ruchu traci na atrakcyjności. Poza tym natykamy standardowe problemy tego typu animacji, jak mało szczegółowe lokacje, czy fizyczna niezmienność postaci pod wpływem wydarzeń. Należy jeszcze dodać, że sekwencje akcji należą zdecydowanie do słabszych elementów serialu.
Audialia (dubbing polski): Polscy aktorzy głosowi sprawili się naprawdę dobrze, a bohaterów słucha się z przyjemnością. Głosy są charakterystyczne oraz pasujące do postaci, jak również słychać ich zaangażowanie i grę aktorską. Niestety reszta udźwiękowienia pozostawia sporo do życzenia, zwłaszcza odgłosy tła, jak kroki pancernych buciorów, czy odgłosy walki, które są najzwyczajniej w świecie płaskie i niewiarygodne.
Opinia: Niniejszy serial jest najzwyczajniej w świecie średni, tak pod względem audiowizualnym oraz fabularnym. Największą jego zaletą jest długość, przez co nie straciłem wiele czasu na jego oglądanie. Raczej nie polecam. Rozbudowaną opinię zamieściłem jakiś czas temu tutaj.

Hilda

Rodzaj: serial (Netflix) w technice 2D z drobnymi elementami 3D
Fabuła: Trudno mi się wypowiadać o historii, gdyż na chwilę obecną jestem dopiero po paru pierwszych odcinkach, lecz ogólnie rzecz biorąc opowieść zapowiada się na stosunkowo prostą, jest bowiem adresowana dla młodszego widza, ale traktującą się poważnie. Postacie są jak na razie skromnie, jednakowoż wyraziście zarysowane, a relacja pomiędzy Hildą, a jej mamą bardzo ciepła. Skutkuje to więc tym, że śledzi się ją z wielką przyjemnością. Na uwagę zasługują również bohaterowie poboczni, jak jeleniolis głównej bohaterki, czy wszelkie inne magiczne stworzenia.
Wizualia: Kreska Hildy jest absolutnie śliczna, stylizowana wręcz na rysunek kredkami i ołówkiem, co jest szczególnie widoczne na wszelkiego rodzaju zbliżeniach, czy szerokich kadrach. Zarówno statycznie, jak i w ruchu, serial prezentuje się pięknie i jest ucztą dla oczu.
Audialia (dubbing polski): Pod względem udźwiękowienia jest bardzo dobrze, poszczególne dźwięki brzmią przekonująco oraz posiadają głębię. W kwestii dubbingu muszę powiedzieć, że polska wersja jest bardzo dobra. Czuć bijące z wypowiedzi emocje, a aktorzy głosowi zostali bardzo dobrze dobrani.
Opinia: Na chwilę obecną Hilda zapowiada się na jedną z najlepszych animacji tego roku i stoi półkę wyżej od takiego Smoczego Księcia. Jak najbardziej polecam, o ile komuś nie przeszkadza pewna dziecinność, ale bez traktowania widza jak idioty.

Zootopia / Zwierzogród

Rodzaj: film pełnometrażowy w technice 3D
Fabuła: Opowieść o humanoidalnych zwierzętach jest ciekawie poprowadzona, a także bardziej rozbudowana aniżeli w poprzednich produkcjach Disneya. Uświadczymy bowiem więcej niż jeden zwrot akcji. Postacie, jak to bywa w produkcjach od tego studia, są sympatyczne, przez co bardzo szybko chce się im kibicować. Poza tym mamy raczej disneyowski standard, z tym, że ubrany w miejskie klimaty i garściami czerpiący z dorobku kinematografii gangsterskiej/policyjnej.
Wizualia: Pod względem wizualnym jest to zdecydowanie najlepszy film w 3D z dotychczasowego dorobku studia. Lokacje są niezwykle szczegółowe oraz bardzo dobrze wykonane, zarówno od strony projektu, jak i wykonania. To samo tyczy się postaci, gdzie mamy do czynienia ze zwierzętami i są one niezwykle dobrze zanimowane, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że większość z nich jest po prostu włochata, a dobrą sierść ciężko jest uzyskać.
Audialia (dubbing polski): Wraz z doskonałym wykonaniem graficznym idzie wykonanie dźwiękowe. Co tutaj dużo mówić, światowa czołówka, a przy tym polski dubbing, jak i samo tłumaczenie, wypada bardzo dobrze.
Opinia: Jednoznacznie mój ulubiony film Disneya na dzień dzisiejszy. Jak najbardziej polecam.

The Nightmare Before Christmas / Miasteczko Halloween

Rodzaj: film pełnometrażowy w technice animacji poklatkowej
Fabuła: Serwowana opowieść należy do jednej z oryginalniejszych w animacji, co jest zasługą tego, iż w głównych rolach obsadzono postacie z horrorów, czy strasznych opowieści. Postacie nie należą do specjalnie rozbudowanych charakterologicznie, lecz nie przeszkadza to w żadnym razie cieszyć się opowieścią, a przede wszystkim cieszyć oko animacją.
Wizualia: Co się tyczy właśnie animacji to jest ona mistrzowsko wykonana. Bohaterowie są bardzo różnorodni, a przy tym twórcy pozwalają sobie pobawić się z ich fizjonomią, przez co postać często potrafi się zmieniać. Natomiast sama mroczna i groteskowa stylistyka nadaje całemu filmowi niezwykle oryginalnego smaku oraz klimatu.
Audialia (polski dubbing): Tym, co mnie urzekło w tej animacji jest dźwięk, a w szczególności liczne piosenki. Słucha się ich z wielką przyjemnością, zwłaszcza, iż są różnorodne, tak pod względem gatunkowym, rytmicznym, jak i tekstowym.
Opinia: Pozycja warta uwagi, zwłaszcza, że animacja poklatkowa jest mocno specyficzna, a ten konkretny przykład doskonale pokazuje, że można z jej pomocą uzyskać bardzo dobre efekty.

Grobowiec Świetlików

Rodzaj: film pełnometrażowy w technice 2D
Fabuła: Jak to bywa w przypadku filmów od Studia Ghibli opowieść bardzo emocjonalna, uderzająca w czułe struny człowieka. W tym konkretnym przypadku mamy poruszony temat wojny z perspektywy dzieci. Ukazany sposób w jaki rozumieją to co się dzieje. Osobiście mam problem z głównymi bohaterami, do których z czasem się dystansowałem. Irytowały mnie ich decyzje, zachowania, nawet pomimo tego, że je rozumiałem. Denerwowało mnie to, że nie potrafią wyciągać wniosków, czy ich wręcz bezsensowny upór. Nie mówię zaraz, że film powinien się zakończyć tak, a nie inaczej, ale dla mnie jest on pod koniec w pewien sposób rozczarowujący.
Wizualia: Realistyczna kreska i doskonałe wykonanie. Światowy poziom Ghibli.
Audialia (dubbing japoński): Dźwiękowo i muzycznie jest bardzo dobrze, nie mam do czego się przyczepić.
Opinia: Mam z tym filmem spory problem, czy po prostu pod pewnym względem mnie rozczarował, a mianowicie emocjonalnie. Liczyłem na opowieść, która mnie poruszy, ale tak się nie stało. Doceniam to co mówi oraz w jaki sposób chce to przekazać, lecz odbiór nieintelektualny moim zdaniem nie działa za dobrze. Niemniej jak najbardziej polecam się zapoznać.

Komentarze

  1. Uu. Same klasyki. :3 Jesteś bardzo łaskawy dla polskiego dubbingu Gravity Falls. Ja bardzo cierpię przez poziom tłumaczenia, nawet jeśli jest świetnie zagrany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czepiam się tłumaczeń ponieważ moja znajomość angielskiego jest na takim poziomie, że rozumiem o co chodzi, ale bywa, że nie potrafiłbym precyzyjnie powiedzieć o czym jest mowa.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Infinity Train – Recenzja

Infinity Train jest miniserialem stworzonym przez Owena Dennisa, wyprodukowanym i emitowanym przez Cartoon Network. Odcinek pilotażowy został ukazał się w 2016 roku, zaś premiera właściwego serialu nastąpiła 5 sierpnia 2019. Składa się on z 10 odcinków w formacie 11-minutowym, podobnie jak to miało miejsce z Over The Garden Wall . Produkcja opowiada o wędrówce dziewczyny imieniem Tulip, której celem jest rozwikłanie zagadki tajemniczego pociągu i wydostanie się z niego, co jednak nie jest takie proste biorąc pod uwagę nieskończone możliwości kreowane przez niecodzienne warunki występujące w nieskończonej liczbie wagonów. Od strony fabularnej Infinity Train jest serialem łączącym epizodyczność z ciągłą fabułą, bowiem każdy z odcinków prezentuje w swych ramach małą opowieść, jednocześnie składając się w jedną spójną historię. Postacie wielokrotnie odwołują się do poprzednich wydarzeń, co jest istotne zarówno w kontekście całej opowieści jak i rozwoju bohaterów.  Spogląda

Star vs The Forces of Evil [Sezon 4] – Odc.15 & 16 [spoilery] – przemyślenia

Spoilery! Rozwiązanie kwestii zdjęcia jest całkiem sensowne. Star się kończy. Oczywiście było to wiadome od zapowiedzi czwartego sezonu, ale odcinek 15 dobitniej mi to uświadomił. Wynika to z jednej strony ze spotkań z postaciami po powrocie na Ziemię oraz ukazaniem ich losów, tego w jakim kierunku skręciło ich życie. Jackie jest szczęśliwa i nadal lubi Marco, nie ma mu za złe ich rozstania. Alfonzo i Ferguson znajdują nowych znajomych do grania w D&D , co jest swoją drogą świetnym nawiązaniem do obecnej sytuacji Lochów i Smoków . Z drugiej mamy pożegnania na Mewni, które również pogłębiają uczucie końca, zbliżającego się finału. Mnie osobiście odcinki te się podobały. Bardzo miło było znów zobaczyć bohaterów, których nie widzieliśmy od dłuższego czasu oraz dobrze jest po prostu wiedzieć, że jakoś sobie radzą, że ich życie toczy się dalej i to całkiem pozytywne. Jednocześnie nie opuszcza mnie pewien smutek wywoływany zbliżającym się końcem. Pozostaje jedynie cieszyć si

Star vs The Forces of Evil – podsumowanie serialu

Dokonało się. Star vs The Forces of Evil doczekało się finału. Obserwowałem ten serial od 2 lat, na bieżąco oglądałem odcinki od połowy 3 sezonu, zacząłem udzielać się trochę w fandomie oraz pisać dedykowane mu notki na blogu. Nadszedł jednak czas podsumowań, konkluzji, tego by spojrzeć na niego w szerszej perspektywie, na to by wydać końcowy werdykt. Nie mówię tutaj, że recenzje poprzednich sezonów są nic nie warte, aczkolwiek SvTFoE nabrało nowego, kompletnego wydźwięku, kiedy mamy już wszystkie odcinki i koniec głównej opowieści. Większość moich myśli zawarłem już na streamie , gdzie wraz z Trikster oraz Odmówcą poruszaliśmy temat serialu. Mam nadzieję, że wyszło całkiem przyjemnie, zwłaszcza, że tamtego dnia miałem jeszcze spore problemy techniczne. Tak czy inaczej do zawartych w nim treści będę się częściowo odnosił, ale zamierzam skupić się na serialu jako całości .   Finał Zaczniemy jednak od ostatniego odcinka, który nie doczekał się na blogu osobnego omówienia.