Przejdź do głównej zawartości

Potwór Tygodnia #7: Korpylia

Dzisiejsza istota została zainspirowana przez ilustrację autorstwa Monica Antonie Meineche, której dziękuję również za udostępnienie jej pracy na potrzeby wizualizacji

Stajesz na starym kamiennym moście nad rzeczką, w zamyśleniu wpatrując się w wodę przepływającą między trzcinami. Dłonią wodzisz po mchu na szczycie balustrady. Wsłuchujesz się w szum liści i wody, w myślach przywołując twarz ukochanej lub ukochanego, wasze wspólne chwile, te szczęśliwe i smutne. W zamyśleniu nie dostrzegasz wspinającej się po kamieniach mostu postaci. Budzisz się kiedy obok twojej dłoni pojawia się druga uformowana z wody. W szoku odskakujesz by zobaczyć jak na kamiennej balustradzie przysiada naga, młoda dziewczyna utkana z wody. Kiedy wpatrujecie się w siebie wzajem jej rysy zmieniają się co chwila niczym delikatne fale potoku. Jest w niej coś nieziemskiego, przyciągającego czemu nie sposób się oprzeć. Stawiasz krok w jej stronę, potem drugi, wreszcie stajesz obok, kiedy ta gestem zaprasza cię do siebie. Nie wiesz kiedy obok ciebie staje druga, a potem trzecia wodna piękność. Pierwsza wyciąga w twą stronę dłoń, przeciąga palcami po twym policzku. Czujesz wilgotny chłód, kiedy jej palce muskają skórę. Pozostałe również się zbliżają. Jedna dotyka twej dłoni, a druga przywiera ci do pleców. Przeszywa cię dreszcz, wzdrygasz się od wilgoci, kiedy lądujesz w rzece, a woda wokół ciebie rzuca się na ciebie ciągnąć w głębinę.
Wizualizacja pomysłu autorstwa Monica Antonie Meineche.


Korlypie lub inaczej Żałośnice przez wiele ludowych podań opisywane są jako złośliwe, często wręcz mordercze wodne duchy zamieszkujące rzeki pod mostami, z których ściągają nieszczęśników i zostawiają ich na łaskę żywiołu lub własnoręcznie topią. Niekiedy mylone bywają z utopcami przez swą skłonność do topienia ludzi, lecz zarówno ich wygląd oraz pochodzenie są odmienne. Korpylie składają się z żywej wody, która przyjmuje kształt niewiasty. Ciała ich ciągle się zmieniają, a rysy raz po raz rozmywają i kształtują na nowo sprawiając, że obserwator w końcu widzi w nich oszałamiające i hipnotyzujące piękno, które działa na każdego niezależnie od płci. W tej kwestii zarówno uczeni magowie jak i lokalne znachorki lub bajarze wykazują zaskakującą wręcz zgodność, czego nie można rzec o ich pochodzeniu.

Wedle różnych opowieści, legend i bajd żyjących wśród rybaków, flisaków i chłopów Korpylia powstaje po tym jak nieszczęśliwa dziewczyna, jeszcze przed ślubem, zabija się rzucając z mostu albo kiedy jedno z ukochanych ginie podczas wspólnych harców w wodzie pod mostem. Żal i smutek wymieszane ze śmiercią mają związać nieszczęsną duszę z wodą i mostem, która po roku od swej śmierci zaczyna pojawiać się jako Żałośnica i mścić się za swój los na tych, którzy w odróżnieniu od niej znaleźli miłość i szczęście. Czynić to ma z żalu, który ją prześladuje i nie pozwala porzucić ziemskich spraw, aż do chwili kiedy ktoś szczerze jej nie pokocha i nie poślubi.

Akademicy i badacze magii mają z kolei odmienne spojrzenie na sprawę, w którym opierają się na teorii Manifestacji Emocjonalnej. W skrócie opiera się ona na odkryciu, że skumulowane na małym obszarze silne emocje mają tendencję do przyciągania surowej magii i nieświadomego kształtowania jej przez myśli i uczucia tych, którzy w takich miejscach przebywają. Korpylie miałyby być fizycznym odbiciem żalu po utraconej lub nieodwzajemnionej miłości, a ta jak to często bywa silnie dotyka ludzi młodych. stwierdzono również, że negatywne myśli mają tendencję do ściągania dotkniętych nimi osób w specyficzne miejsca, a jednym z nich są właśnie mosty. Skondensowany we łzach trafiających do rzeki lub na most, żal zaczyna przyciągać moc, której z czasem może nagromadzić się tyle, iż zaczyna ona wpływać na okolicę a nawet tworzyć istoty. Śmierć w takim miejscu dodatkowo sprzyja gromadzeniu się magii, aczkolwiek nie z przyczyny samego zgonu, lecz z nagromadzenia ludzi i targających nimi emocji.

Bazując na tej teorii niektórzy twierdzą, że owe nagromadzone emocje zaklinają, w pozytywny lub negatywny sposób owe miejsca. Założenie to znalazło już kilka potwierdzeń poprzez fakt, iż możliwe jest odczarowanie lub przełamanie utkanego w ten sposób surowego czaru. Jednak samo przeprowadzenie odpowiedniego rytuału nie jest proste chociażby z faktu, iż trzeba uprzednio możliwie jak najdokładniej zapoznać się z przeszłością oraz przyczynami wydarzeń, które doprowadziły do nagromadzenia się owej mocy. Niemniej dość uniwersalną i raczej skuteczną metodą jest zanegowanie wpływu negatywnych emocji poprzez ich pozytywne odpowiedniki. Wydaje się to banalne, lecz pokrywa się z ludowymi wierzeniami oraz praktyką egzorcystów i magów. Nie wykluczone, że owe legendarne zaślubiny niekoniecznie muszą być właśnie tym, lecz jakimś innym niezwykle pozytywnym wydarzeniem, którego echo trwać będzie przez dłuższy czas.

Korpylie zachowują się przeważnie niczym uwodzicielki a ich wrodzona, zwodnicza natura pozwala im stosować zróżnicowane strategie dążące do tego by ich ofiara zbliżyła się do wody. Podstawowo ukazują się w swojej quasi-ludzkiej formie i przy wsparciu kuszącej aury ściągają nieszczęśników na krawędzie mostów lub bezpośrednio do wody. W przypadkach osób nieśmiałych lub strachliwych mogą począć ukazywać się jako odbicie w wodzie, zazwyczaj dziewczyny aczkolwiek nie zawsze, bowiem spotkano przypadki ukazywania się pod postacią mężczyzny np. rycerza. Wtem rozmową starają się przekonać, iż są zaczarowane w wodzie by prosząc o ratunek przyciągnąć dobroczyńcę do rzeki.

Jak nie trudno zauważyć są one bytami sprytnymi, które wykorzystują każdą nadarzającą się okazję by zaspokoić swą żądzę odwetu za krzywdy, odpłacić za zadany im ból. Pewien mag twierdził nawet, że te się nim żywią, gdyż jedna tragedia będzie pociągała za sobą kolejne, a te będą wyzwalać coraz więcej żalu i smutku. Niemniej by być sprawiedliwym należy wspomnieć również o bardzo nielicznych przypadkach, kiedy Korpylia zachowuje się zupełnie inaczej. Nie pożąda zguby innych, a pozbycia się uczucia, której są stworzyło i jednocześnie dręczy. Pragnie wyzwolić się od swych emocjonalnych kajdan.

Pomysły na wykorzystanie na sesji:
  • Dwóch braci zakochało się w tej samej Korpylli, która wykorzystuje ich rywalizację by zastawić na nich pułapkę.
  • Młoda dziewczyna jest zauroczona i szukając kogoś, kto mógłby jej poradzić w sprawach sercowych spotyka Koprylię, od której zaczyna dostawać rady nieświadoma ile złego może to przynieść.
  • Miejscowy dziwak może być od lat zakochany w Korpylli, dlatego też wybudował swoją chatę obok mostu i zazdrośnie strzeże swej ukochanej.
Na koniec raz jeszcze pragnę serdecznie podziękować Monica Antonie Meineche za pozwolenie na wykorzystanie w tym wpisie jednej z jej prac. Możecie znaleźć więcej jej dzieł w rożnych serwisach jak ArtStation, Tumblr, Twitter czy na jej własnej stronie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Infinity Train – Recenzja

Infinity Train jest miniserialem stworzonym przez Owena Dennisa, wyprodukowanym i emitowanym przez Cartoon Network. Odcinek pilotażowy został ukazał się w 2016 roku, zaś premiera właściwego serialu nastąpiła 5 sierpnia 2019. Składa się on z 10 odcinków w formacie 11-minutowym, podobnie jak to miało miejsce z Over The Garden Wall . Produkcja opowiada o wędrówce dziewczyny imieniem Tulip, której celem jest rozwikłanie zagadki tajemniczego pociągu i wydostanie się z niego, co jednak nie jest takie proste biorąc pod uwagę nieskończone możliwości kreowane przez niecodzienne warunki występujące w nieskończonej liczbie wagonów. Od strony fabularnej Infinity Train jest serialem łączącym epizodyczność z ciągłą fabułą, bowiem każdy z odcinków prezentuje w swych ramach małą opowieść, jednocześnie składając się w jedną spójną historię. Postacie wielokrotnie odwołują się do poprzednich wydarzeń, co jest istotne zarówno w kontekście całej opowieści jak i rozwoju bohaterów.  Spogląda

Star vs The Forces of Evil [Sezon 4] – Odc.15 & 16 [spoilery] – przemyślenia

Spoilery! Rozwiązanie kwestii zdjęcia jest całkiem sensowne. Star się kończy. Oczywiście było to wiadome od zapowiedzi czwartego sezonu, ale odcinek 15 dobitniej mi to uświadomił. Wynika to z jednej strony ze spotkań z postaciami po powrocie na Ziemię oraz ukazaniem ich losów, tego w jakim kierunku skręciło ich życie. Jackie jest szczęśliwa i nadal lubi Marco, nie ma mu za złe ich rozstania. Alfonzo i Ferguson znajdują nowych znajomych do grania w D&D , co jest swoją drogą świetnym nawiązaniem do obecnej sytuacji Lochów i Smoków . Z drugiej mamy pożegnania na Mewni, które również pogłębiają uczucie końca, zbliżającego się finału. Mnie osobiście odcinki te się podobały. Bardzo miło było znów zobaczyć bohaterów, których nie widzieliśmy od dłuższego czasu oraz dobrze jest po prostu wiedzieć, że jakoś sobie radzą, że ich życie toczy się dalej i to całkiem pozytywne. Jednocześnie nie opuszcza mnie pewien smutek wywoływany zbliżającym się końcem. Pozostaje jedynie cieszyć si

Star vs The Forces of Evil – podsumowanie serialu

Dokonało się. Star vs The Forces of Evil doczekało się finału. Obserwowałem ten serial od 2 lat, na bieżąco oglądałem odcinki od połowy 3 sezonu, zacząłem udzielać się trochę w fandomie oraz pisać dedykowane mu notki na blogu. Nadszedł jednak czas podsumowań, konkluzji, tego by spojrzeć na niego w szerszej perspektywie, na to by wydać końcowy werdykt. Nie mówię tutaj, że recenzje poprzednich sezonów są nic nie warte, aczkolwiek SvTFoE nabrało nowego, kompletnego wydźwięku, kiedy mamy już wszystkie odcinki i koniec głównej opowieści. Większość moich myśli zawarłem już na streamie , gdzie wraz z Trikster oraz Odmówcą poruszaliśmy temat serialu. Mam nadzieję, że wyszło całkiem przyjemnie, zwłaszcza, że tamtego dnia miałem jeszcze spore problemy techniczne. Tak czy inaczej do zawartych w nim treści będę się częściowo odnosił, ale zamierzam skupić się na serialu jako całości .   Finał Zaczniemy jednak od ostatniego odcinka, który nie doczekał się na blogu osobnego omówienia.